Szybki kontakt: +48 58 692 04 57 sprzedaz@entra.pl

Ekologicznie, naturalnie, prośrodowiskowo. Tak kojarzy się aktualny kolor roku Pantone – greenery. Taki wybór amerykańskiej korporacji jest nieco paradoksalny, bo żyjemy przecież w dobie smogu i postępującego zanieczyszczenia. A może greenery jest wołaniem o powrót do korzeni? Wyrazem wolności, pozytywnego nastawienia i równowagi? Czy w najbliższych miesiącach warto będzie otaczać się tym kolorem we wnętrzach?

Greenery to najogólniej mówiąc, świeży zielony. Symbolizuje wspomniane już związki z naturą oraz wyższy cel, do którego dąży (powinna dążyć?) ludzkość. Czym jest ten cel? To trudno definiowalne dążenie do uspokojenia świata pomimo polityczno-społeczno-religijnych burz, które wstrząsają nim w ostatnim czasie. Greenery nasuwa na myśl pierwsze dni wiosny, w których wszystko rozkwita z nową siłą. Natura w tej porze roku jest entuzjastyczną siłą, której nic nie potrafi zatrzymać. Człowiek ma się nią zainspirować. Wziąć głęboki oddech, poczuć przypływ energii i umocnić myśli. A wszystko to za sprawą greenery.

Aby poczuć siłę greenery, trzeba się nim rzecz jasna otaczać. To dlatego kolor ten tak śmiało wkracza w obszar aranżacji wnętrz. Na zielono malujemy dziś ściany, zieleń naturalna jest też nieodłącznym elementem architektonicznym budynków. Zielone tarasy, porośnięte trawą dachy, kwitnące niczym ogród balkony… W tegorocznych wnętrzach będzie świeżo i soczyście, to nie ulega wątpliwości!

Z technicznego punktu widzenia greenery tworzy ciemna zieleń zmieszana z żółcieniem. Z ideologicznego punktu widzenia – spokój, szczęście, komfort, pokój, nadzieja, ekscytacja. Może idea greenery nie skończy się wyłącznie na pomalowanych na zielono ścianach w domu, ale rozciągnie się także na prywatne budownictwo? Może za sprawą Pantone jeszcze chętniej będziemy wznosić domy z pasywne, z energooszczędnymi rozwiązaniami? Byłoby to bardzo wskazane, zwłaszcza w naszym kraju.

Sceptycy twierdzą, że greenery nie znajdzie powszechnego poklasku. Że mało kto lubi zielone ściany i trawiaste ubrania. Typowy greenery może jednak świetnie sprawdzić się w charakterze dodatków. Fotela, lampy, krzesła, sprzętu kuchennego. I oczywiście żywych roślin, których we współczesnym domu nie powinno zabraknąć przede wszystkim w kuchni i salonie. A na ściany warto wybrać nieco bardziej zgaszone/ciemniejsze odcienie, które nie kojarzą się tak bardzo ze świeżo skoszoną, wiosenną trawką, a bardziej z tajemniczą dżunglą. Zobaczcie sami, jak dobrze taki odcień komponuje się z naszymi białymi drzwiami. Możemy też postawić na nieco rozbieloną limonkę. Ta z kolei dobrze współgra z kolorem naturalnego, jasnego drewna.

Mamy nadzieję, że greenery mimo wszystko pozytywnie natchnie nas na ten rok!